Po wielu perypetiach związanych z wysyłką z Chin do Indonezji, nadal twierdziła, że jest ona „niezawodna”.
W branży spedycyjnej najgorszą rzeczą nie jest klient mówiący „to za drogie”, ale raczej klient mówiący „zapomnij o tym”.
W tym miesiącu zrealizowałam przesyłkę DDP z Chin do Indonezji dla starej znajomej. Prowadzi ona małą hurtownię w Indonezji, zaopatrując się u wielu dostawców z Chin – podkładki pod mysz, produkty silikonowe, przekąski dla zwierząt, zabawki… cała gama produktów, które muszą być…skonsolidowanydo wysyłki.
Powiedziała, że współpracowała już z kilkunastoma spedytorami; wszyscy byli bardzo entuzjastyczni, gdy podawali ceny, ale gdy coś szło nie tak, nie można było ich znaleźć. Rozumiem; niektórzy ludzie w tej branży rzeczywiście tak działają.
Ale nie spodziewałem się, że ta przesyłka będzie miała aż tyle niepowodzeń.
Pierwsza wada: Nieprawidłowe oznaczenia wysyłkowe.
Gdy towar dotarł do magazynu, odkryliśmy, że oznaczenia wysyłkowe były nieprawidłowe i nie zgadzały się z listem przewozowym. Sprzedawczyni sklasyfikowała już towary zgodnie z oznaczeniami wysyłkowymi, ale rzeczywisty towar, który otrzymaliśmy, różnił się od tego, który zamieściła w swoich dokumentach.
Zapytałem ją: „Czy sprawdziłaś faktury, które ci wcześniej wysłałem?”. Sprawdziła je i zdała sobie sprawę, że rzeczywiście nastąpił błąd podczas wprowadzania danych. Później sprawdziliśmy wszystko jeszcze raz i zreorganizowaliśmy przesyłkę, zanim w końcu wszystko poszło dobrze.
Jest bizneswoman, a nie specjalistką od logistyki, więc błędy są nieuniknione. Ale jeśli spedytor również popełni błąd, towar nie zostanie wysłany.
Druga wpadka: nagła zmiana opłat za dostawę.
Po posortowaniu towarów nadeszły wieści z Indonezji — firma zajmująca się dostawami na ostatnim etapie dostawy zmieniła minimalny standard dostawy z 0,3 CBM na 0,5 CBM, dodając dopłatę w wysokości 100 RMB za małe przesyłki.
Opowiedziałem jej o tym, a ona była trochę niezadowolona: „Dlaczego wasza firma ciągle się zmienia?”
Rozumiałem jej uczucia. Każdy byłby zdenerwowany, gdyby nagle naliczono mu dodatkowe opłaty. Ale nie sprzeciwiałem się jej, tylko wymieniłem trzy punkty:
• Jest to jednolita korekta cen dokonana przez firmę dostarczającą przesyłkę na ostatnim etapie, a nie podwyżka cen przez naszą firmę.
• Opłata jest faktyczną opłatą; nie podnieśliśmy ceny.
• Jeśli w przyszłości przesyłka będzie niewielka, postaram się ubiegać o obniżenie tej opłaty.
Po wysłuchaniu odpowiedzi powiedziała: „Dobrze”. Nie drążyła dalej tematu.
Trzecia wada: brak porozumienia w sprawie warunków płatności
To była najtrudniejsza część. Powiedziała: „Współpracowaliśmy z ponad dziesięcioma spedytorami i wszyscy płacą dopiero po dostarczeniu towaru. Jak to załatwiacie?”
Powiedziałem: „Najpierw zajmę się przesyłką. Po załadunku prześlę ci potwierdzenie konosamentu, nazwę statku i numer rejsu, a potem będziesz mógł załatwić płatność”.
Zawahała się chwilę: „A co jeśli zapłacę?”
Powiedziałem: „Jak tylko otrzymamy zapłatę, zwolnię list przewozowy i będziesz mógł odebrać towar. Jeśli nie zapłacisz, nie będziesz mógł odprawić się celnie ani odebrać towaru, nawet po jego dotarciu do portu, a strata będzie po twojej stronie”.
Zastanowiła się chwilę i odpowiedziała: „Dobrze, zapłacę po załadunku”.
Później towar został załadowany na statek, a ja wysłałem jej nazwę statku i numer rejsu. Tego samego dnia przelała płatność, a dwa dni później otrzymaliśmy potwierdzenie przelewu. Nie naciskałem na nią w trakcie procesu.
Pozwól nam rozwiązać Twój problem:sales09@senghorlogistics.com
Dlaczego zgodziła się na tę metodę?Bo nie składałem pustych obietnic dotyczących płatności. Najpierw zorganizowałem transport, załadowałem towar na statek, a potem przedstawiłem jej dowód. Nazwa statku i numer rejsu były niezbitym dowodem – towar już wypłynął, a nie tylko tym, co powiedziałem. Wiedziała, że towar opuścił Chiny, więc na tym opierało się jej zaufanie.
Później, kiedy rozmawialiśmy, powiedziała: „Właściwie, nie sądziłam, że się mylisz”.
Nie dlatego, że wygrałem spór, ale dlatego, że najpierw wykonałem zadanie, a potem poprosiłem o zapłatę. Zamówienie było trafne, a ona poczuła się swobodnie.
Towar dotarł. Odprawa celna i dostawa przebiegły sprawnie i bez żadnych problemów. Po otrzymaniu towaru, wysłała mi wiadomość:
„Nie spodziewałem się, że przesyłka będzie tak szybka; moje pierwsze zlecenie na fracht morski zostało zrealizowane w ten sposób. Niezawodnie.”
Ta przesyłka uświadomiła mi coś:
Klienci najbardziej obawiają się nie wysokiej ceny, ale rzeczy, które kryją się za nią.
• Obawiają się, że wycena jest kompleksowa, ale wówczas naliczane są dodatkowe opłaty po dostarczeniu towaru.
• Obawiają się, że jeśli pojawią się problemy, nie znajdą nikogo, kto by im pomógł, a jeśli nawet, to nie będą w stanie rozwiązać problemu.
• Obawiają się, że spedytorowi zależy tylko na inkasie pieniędzy, a nie na bezpiecznym dostarczeniu towaru.
Ta przesyłka nie miała wysokiej marży zysku. Po drodze wydarzyły się trzy rzeczy i żadna z nich nie przebiegła gładko. Ostatecznie jednak powiedziała mi, że jestem „niezawodny”, nie ze względu na niską cenę, ale dlatego, że za każdym razem, gdy pojawiał się problem, jasno wyjaśniałem przyczynę i przedstawiałem rozwiązanie; nie uchylałem się od odpowiedzialności.
W branży spedycyjnej nie zdobywa się zaufania klienta, całkowicie unikając problemów. Zdobywa się je sposobem radzenia sobie z problemami, gdy już się pojawią.
Niniejszy artykuł powstał w oparciu o prawdziwy przypadek konsolidacji ładunków i został napisany przez Viliena, przedstawiciela handlowego w Shenzhen Senghor Sea & Air Logistics Co., Ltd.
W przypadku pytań dotyczących wysyłki z Chin prosimy o kontakt z naszym handlowcem, Vilien.
Wyślij swoje wymagania dotyczące wysyłki:sales09@senghorlogistics.com
Czas publikacji: 18-08-2026


